| waluta | kupno | sprzedaż |
|---|---|---|
| USD | 3,3714 | 3,4396 |
| EUR | 4,2877 | 4,3743 |
| CHF | 3,5701 | 3,6423 |
| GBP | 5,3356 | 5,4434 |
| SEK | 0,4697 | 0,4791 |
MBA
MBA czyli inwestycja z głową
Bogdan Gorczyca. Fot. Marcin Mizerski
Od 7,5 tys. zł (Uniwersytet Łódzki z Uniwersytetem Jean Moulin) do blisko 65 tys. zł (CEMBA na SGH i WIEMBA na UW) musi wydać menedżer, który zapragnie ponownie zasiąść w uczelnianych ławach i dołączyć do liczącego już 10 tys. osób (według danych Polish Open University) grona polskich absolwentów MBA. Między tymi cenowymi biegunami znajduje się oczywiście uczelniany peleton, czyli szkoły, w których za studia zapłacimy około 30 tys. złotych.
Dobre szkoły - wysokie wymagania
Na rynku można znaleźć około 50 programów z trzema literami w nazwie, a w gąszczu ofert gubią się nie tylko kandydaci, ale i pracodawcy. Nietrudno znaleźć „wyroby czekoladopodobne”: studia „typu MBA” czy „oparte na strukturze MBA”. W wypadku markowych studiów czasami trudno na pierwszy rzut oka określić, czy renomowana szkoła jest tylko patronem danego programu, czy w praktyce go współrealizuje. Czy przy takiej mieszance znaczenie dyplomu się nie dewaluuje?
– Są bardzo dobre auta, dobre, słabe oraz beznadziejne, i każde z nich znajdzie swojego amatora; z programami MBA jest bardzo podobnie – tłumaczy prof. Krzysztof Obłój, dyrektor Międzynarodowego Centrum Zarządzania, które prowadzi Warsaw-Illinois Executive MBA. – Zapotrzebowanie na słabe programy zgłaszają ludzie, którzy nie chcą dużo zapłacić i boją się wysokich wymagań. Im także bardziej zależy na dyplomie niż na wiedzy. Rynek bardzo dobrych i dobrych programów jest mniejszy, lecz znacznie lepszy.
– To, kogo się akceptuje na studia MBA, ma ogromne znaczenie: bardzo dobrzy uczestnicy tworzą bowiem pierwszorzędny program, natomiast słabsi studenci - trzeciorzędny – mówi, z perspektywy blisko 20 lat doświadczeń, profesor Obłój.
Nic więc dziwnego, że dostać się w szeregi studentów WIEMBA czy CEMBA nie jest łatwo. W zestawieniu szkół binesowych rzeczywiście widać ciekawą zależność. Wysokie wymagania wobec kandydatów, na przykład w kwestii stażu na stanowiskach kierowniczych, z reguły stawiają im właśnie te droższe i uchodzące za najbardziej prestiżowe programy: WIEMBA (minimum trzy lata) czy CEMBA (cztery lata). Wspomniany program Uniwersytetu Łódzkiego jako jedyny w naszym zestawieniu nie stawia wymagań dotyczących praktyki.
Tymczasem doświadczenie menedżerskie okazuje się ważne, właściwie – przesądzające o sensowności podjęcia tego typu studiów. Mówią o tym nie tylko organizatorzy najlepszych zajęć, ale i sami absolwenci.
– Trzy lata oznaczają pewne doświadczenia i wiedzę, dzięki którym jesteś cennym uczestnikiem grupy: możesz coś sam wnieść i sam więcej się nauczyć – przekonuje prof. Krzysztof Obłój.
Jego zdaniem, po upływie „przepisowych” trzech lat każdy moment jest dobry na podjęcie studiów MBA, zwłaszcza wtedy, gdy menedżer chce w swojej karierze lub w swoim życiu przełożyć zwrotnicę, nadać im nowy impuls.
– To wcale nie musi oznaczać kariery korporacyjnej – zwraca uwagę prof. Obłój i opowiada o jednym z absolwentów swojego programu, z wykształcenia architekcie, który po studiach MBA zakończył przygodę z korporacją. Wyjechał do Azerbejdżanu i podjął pracę w fundacji, która pomaga samorządom lokalnym i organizacjom pozarządowym. – Jego misją stało się zbudowanie i wzmocnienie zalążków grup społecznych oraz uruchamianie lokalnych przedsięwzięć, poprzez finansowanie tak zwanych mikroprojektów w dziedzinie infrastruktury społecznej. Budował szkoły, kliniki medyczne, systemy irygacyjne, podstacje elektryczne, drogi, ale był też jeden cmentarz i kilka domów kultury.
| MBA to niejedyny skrót, który robi wrażenie w CV menedżera. W branży finansowej cenione są certyfikaty ACCA i CFA, których niebagatelnym atutem na rynku pracy jest porównywalność dyplomów. W Polsce posiada je jeszcze stosunkowo niewielu menedżerów, chociaż jak wskazują wyniki przeprowadzonej wśród nich ankiety, 94 proc. uważa, że uzyskanie certyfikatu poprawiło ich pozycję na rynku pracy. Na SGH można wziąć udział w programie Executive Studies in Finance, tworzonym wraz z Ernst & Young Academy of Business, będącym odpowiedzią na potrzeby osób na wyższych niefinansowych stanowiskach menedżerskich. |
W Polsce czy zagranicą
Ludzie biznesu są gotowi płacić dużo za jakość i renomę programu. Zwłaszcza że studia to wyrzeczenia nie tylko finansowe, ale i fizyczne: dwa lata wyjęte z życia prywatnego, niejedna nieprzespana noc, niemały stres. Skoro to rewolucja w życiu menedżera, naturalne wydaje się pytanie, czy nie lepiej spędzić ten czas na którejś z najlepszych światowych uczelni.
Przedstawiciele amerykańskich szkół nie mają co do tego żadnych wątpliwości:
– Dla menedżera, który planuje międzynarodową karierę, globalna perspektywa ma kluczowe znaczenie – przekonuje David Besanko, dziekan w Kellogg School of Management. Czy UW, SGH lub inne polskie uczelnie mogą w ogóle konkurować z Harvardem, Whartonem, Kelloggiem na innych polach niż cena trzy-, pięciokrotnie niższa? Profesor Robert Karaszewski, opiekun Executive MBA na Uniwersytecie Mikołaja Kopernika, uważa, że wybór ścieżki edukacyjnej zależy od priorytetów menedżera:
– Chcesz żyć i pracować w Polsce, a nie masz wykształcenia ekonomicznego lub ukończyłeś studia przed piętnastu laty, rozwiązaniem jest renomowany program w kraju. Odświeżysz lub pogłębisz wiedzę, poznasz nowy punkt widzenia, a przede wszystkim – poszerzysz kontakty. Z kolei osoby, które chcą podbijać świat i mają „wolne” 150 tys. dol., powinny, jego zdaniem, zasmakować Harvardu, Kellogga, Northwestern University czy GSB University of Chicago, ponieważ to gwarancja znakomitych kontaktów i wiedzy najwyższej próby.
– Marzy ci się podbój Chin czy Indii – spróbuj poszukać programu amerykańskiego, który jest realizowany w tych państwach, i pakuj walizki – zachęca.
- Lecz w życiu zawsze jest coś za coś – przypomina prof. Obłój. Wartość dyplomów wspomnianych uczelni, jak również sieci ich absolwentów, jest bardzo wysoka, ale głównie w globalnym świecie. To oznacza wybór kariery w korporacji międzynarodowej i życie ekspata – menedżera transferowanego z jednego kraju do drugiego.
– Jeśli ktoś ma trochę inne życiowe priorytety, ukończenie bardzo dobrego, wymagającego programu w Polsce jest zupełnie wystarczające do tego, aby realizować się w kraju – mówi prof. Obłój i przywołuje przykłady swoich absolwentów: Marka Sowy (prezes Agory) i Waldka Kubiaka (jeden z wiceprezesów światowego Johnson & Johnson).
Jak podsumowuje profesor, bardzo dobry, polski program nie tylko daje wiedzę czy umiejętność walki o swoją pozycję w każdej firmie, ale i sieć kontaktów – tu, na miejscu, a nie na przykład wśród menedżerów w Indiach czy na Bliskim Wschodzie.
Na ten sam temat:
Tego samego autora:
- 10 elementów skutecznej kariery | 11-02-2009
- Philippe Santoni, prezes Sygma Bank Polska | 07-10-2008
- Zarobki top menedżerów | 01-10-2008
- Metodologia rankingu efektywności... | 01-10-2008
- Drodzy i nieefektywni - Ranking... | 29-09-2008
- Tani i nieefektywni - Ranking... | 29-09-2008
r e k l a m a
Linki sponsorowane
Finansowe rady dla nie finansistów: w co inwestować, jak wybrać ubezpieczenia z najwyższej półki i oferty private bankingu.
- Sezon wyników w USA wkracza w kluczową... | 17-01-2012
- Indeks VIX najniżej od lipca | 23-12-2011
- W Europie skromne wzrosty na koniec... | 19-12-2011
Przeczytaj, czym jeżdżą polscy menedżerowie, o jakich samochodach, marzą, jakie cenią i co sądzą o testowanych modelach.
- Audi Q7 - lifting i zmodyfikowane... | 19-05-2009
- Porsche Panamera - 4-drzwiowe... | 31-03-2009
- Skoda Octavia Combi 1.4 TSI DSG7 -... | 31-03-2009
Kursy walut
- O nas |
- Kontakt |
- Reklama |
- Biuro prasowe |
- Partnerzy |
- Regulamin |
- Mapa serwisu |
- Zgłoś błąd |
- Polityka prywatności |
- RSS |

- na górę strony ^
- Copyright ©JOBS.PL SA 2008-2011 Wszelkie prawa zastrzeżone.
- projekt i wykonanie: agencja interaktywna .apeiro



