| waluta | kupno | sprzedaż |
|---|---|---|
| USD | 3,3663 | 3,4343 |
| EUR | 4,2890 | 4,3756 |
| CHF | 3,5708 | 3,6430 |
| GBP | 5,3180 | 5,4254 |
| SEK | 0,4704 | 0,4800 |
Najważniejsza decyzja w mojej karierze
Wstrząs, który uratował giełdę
Wiesław Rozłucki
Najważniejsza decyzja w pana karierze zapadła...
12 kwietnia 1994 roku. Na giełdzie pękła bańka spekulacyjna. Rynek nie mógł złapać równowagi i nie dochodziło do transakcji. Było tylko jedno wyjście: znieść dzienne ograniczenia wahań cen. Ale to oznaczało radykalną zmianę zasad funkcjonowania warszawskiego parkietu.
Zaskoczył mnie pan. Sądziłam, że najważniejszą decyzją w pana karierze była zgoda na objęcie stanowiska prezesa giełdy. To przecież oznaczało radykalną zmianę w życiu kogoś, kto był pracownikiem naukowym.
To nie była decyzja trudna ani dramatyczna. Raczej proces, do którego sam się zgłosiłem. Giełda była moim hobby i marzeniem już w czasie studiów na SGPiS (dzisiejszej SGH), owocem zakazanym w tamtych czasach. W 1989 roku planowałem założyć własny domu maklerski. W tym celu nawet kupiłem mieszkanie na Marszałkowskiej. W listopadzie 1989 roku zapisałem się na kurs wiedzy o londyńskim rynku kapitałowym organizowany przez British Know-How Fund, a w styczniu 1990 roku podjąłem pracę w Biurze Pełnomocnika Rządu do spraw Przekształceń Własnościowych. Mieściło się ono w Ministerstwie Finansów. Pewnego razu na dziedzińcu spotkałem Leszka Balcerowicza, kolegę ze studiów, a wówczas już ministra finansów i powiedziałem, że chciałbym uczestniczyć w odbudowie giełdy. Od ręki skierował mnie do pierwszego pełnomocnika, Krzysztofa Lisa i wtedy wszystko potoczyło się bardzo szybko. Gdy wiosną 1990 roku zacząłem na dobre pracować nad projektem giełdy, nie było już odwrotu. Nikt inny zresztą do tej roboty się nie palił. Zostałem więc prezesem giełdy jakby naturalnym torem rzeczy: w lipcu napisałem koncepcję i zaproponowałem wybór partnera - giełdę francuską, a potem zająłem się organizacją i doborem ludzi. Sześć miesięcy później giełda ruszyła.
Wróćmy więc do decyzji o zniesieniu widełek na GWP. Jaki to miało związek z pana karierą?
Jeśli moja decyzja o zniesieniu dziennych ograniczeń wahań cen okazałaby się błędna, byłby to koniec mojej kariery jako prezesa giełdy. Byłem o tym głęboko przekonany. Żeby pojąć grozę sytuacji, trzeba pamiętać o tamtych realiach. W pierwszych miesiącach 1993 roku według wskaźnika cena/zysk akcje były wyceniane na poziomie 4-4,5, czyli bardzo nisko. Dla porównania: dzisiaj wycena kursów akcji według tego samego wskaźnika wynosi 12. Od marca 1993 roku ceny walorów zaczęły gwałtownie rosnąć. Wpisała się w to jeszcze oferta i prywatyzacja Banku Śląskiego. Na jego akcje było 830 tys. chętnych. Dziś trudno sobie wyobrazić skalę społecznego zainteresowania i emocji, jakie jej towarzyszyły. Żadna następna oferta publiczna nie przyciągnęła tylu chętnych. Pierwsze notowanie Banku Śląskiego na GWP przyniosło 13-krotne przebicie i skandal polityczny. Tłum oblegał giełdę. Ludzie za wszelką chcieli tam być osobiście w momencie ogłaszania ceny kursów Na salę giełdową można było wejść tylko ze specjalnymi wejściówkami. Od rana ustawiały się po nie długie kolejki. Napięcie było tak silne, że liczyliśmy się nawet z możliwością rozruchów i policja czuwała w pobliżu, gotowa w każdej chwili do interwencji. Ówczesne emocje dzisiaj są nie do wyobrażenia. Ale też i ceny akcji rosły wtedy niebotycznie: od marca 1993 do marca 1994 dwadzieścia razy. Dla porównania: podczas ostatniej hossy ceny akcji w ciągu czterech lat wzrosły czterokrotnie. Mieliśmy wtedy do czynienia z gigantyczną bańką spekulacyjną, która już nigdy w historii warszawskiej giełdy się nie powtórzyła. Zupełnie świadomie przygotowywałem się na równie wielki krach. Gdy w takiej chwili podejmie się złą decyzję, można stracić stanowisko natychmiast, bo ludzie przestają myśleć racjonalnie. Jak tracą pieniądze, muszą znaleźć winnego. Nigdy nie winią własnej chciwości i krótkowzroczności.
Dlaczego decyzja o zniesieniu widełek miała tę sytuację uzdrowić?
W marcu 1994 ceny akcji osiągnęły szczyt i zaczęły się zsuwać w dół. Kupujący uznali, że akcje są przeszacowane i nie będą wzrastać, w związku z czym czekali aż ceny spadną. Sprzedający jednak nie widzieli powodu do spadku cen, które przecież dotychczas rosły. Różnica oceny między kupującymi i sprzedającymi była tak duża, że nie dochodziło do transakcji. Na sesji ceny spadały o 10 procent, bo takie było ograniczenie, zatrzymywały się na dolnej granicy, ale i na tym poziomie nie dochodziło do transakcji. Następnego dnia powtarzało się to samo. Kupujący i sprzedający wciąż nie mogli ustalić wspólnej ceny w ramach obowiązujących widełek. Likwidacja widełek oznaczała zgodę na to, że ceny ustali rynek.
Co w tym było tak ryzykownego?
Widełki są utrzymywane jako sposób przeciwdziałania przypadkowym wahaniom cen. Zdarza się, że makler przez pomyłkę wciśnie nie ten klawisz, co trzeba i da bardzo duże zlecenie. Jeśli nie ma widełek, cena takich akcji przypadkowo może poszybować w górę lub w dół i narobić niepotrzebnego zamieszania. Mimo takiego zagrożenia Zarząd Giełdy zdecydował o zniesieniu ograniczenia wahań kursów akcji na trzech sesjach: 14,18 i 19 kwietnia. Zlikwidowaliśmy też możliwość składania zleceń po kursie dnia, czyli niezależnie od ceny, ponieważ tego typu zlecenia powiększają wahania. Chodziło o to, by zmusić inwestorów do zastanowienia się, po jakiej cenie minimalnej mogą sprzedać akcje, a po jakiej maksymalnej gotowi są je kupić. To była bardzo trudna decyzja, bo gdyby wybuchła panika ludzie sprzedawaliby akcje nawet za grosz, jak leci. Jeśli nagle ceny spadłyby o 80 czy 90 procent, to nawet ci, którzy nie mieli zamiaru sprzedać, natychmiast pobiegliby do banku złożyć takie zlecenie i uratować resztkę tego, co mieli.
Tego samego autora:
- Dziś się już nie napinam | 14-11-2008
- Najdrożsi menedżerowie świata | 27-10-2008
- Nie chrzanić i nie bać się sprzeciwu | 19-09-2008
r e k l a m a
Linki sponsorowane
Finansowe rady dla nie finansistów: w co inwestować, jak wybrać ubezpieczenia z najwyższej półki i oferty private bankingu.
- Sezon wyników w USA wkracza w kluczową... | 17-01-2012
- Indeks VIX najniżej od lipca | 23-12-2011
- W Europie skromne wzrosty na koniec... | 19-12-2011
Przeczytaj, czym jeżdżą polscy menedżerowie, o jakich samochodach, marzą, jakie cenią i co sądzą o testowanych modelach.
- Audi Q7 - lifting i zmodyfikowane... | 19-05-2009
- Porsche Panamera - 4-drzwiowe... | 31-03-2009
- Skoda Octavia Combi 1.4 TSI DSG7 -... | 31-03-2009
Kursy walut
- O nas |
- Kontakt |
- Reklama |
- Biuro prasowe |
- Partnerzy |
- Regulamin |
- Mapa serwisu |
- Zgłoś błąd |
- Polityka prywatności |
- RSS |

- na górę strony ^
- Copyright ©JOBS.PL SA 2008-2011 Wszelkie prawa zastrzeżone.
- projekt i wykonanie: agencja interaktywna .apeiro



