Kariera Menedżera
przywróc hasło
Zarejestruj się »
Wyszukiwanie zaawansowane »
  • Planowanie kariery
  • Umiejętności miękkie
  • Edukacja i rozwój
  • Ludzie sukcesu

  • Poszukiwanie pracy
  • Kariera 45+
  • Awans i zmiany
  • Wynagrodzenia
  • Umowy i kontrakty
  • Twoje prawa
  • AlterPraca

  • Inteligencja emocjonalna
  • Zarządzanie zespołem
  • Budowanie relacji
  • Przywództwo
  • Mobbing i dyskryminacja
  • Organizacja pracy
  • Umiejętności sprzedażowe

  • Psychotesty
  • MBA
  • Szkolenia
  • Coaching
  • Przywództwo
  • Komunikacja interpersonalna
  • Komunikacja formalna
  • Innowacyjność i myślenie
  • Efektywność i zarządzanie czasem
  • Książki dla menedżerów

  • Ścieżki kariery menedżerów
  • Najważniejsza decyzja w mojej karierze
  • Pierwsza praca
  • Galeria Chwały
  • Nasi autorzy i eksperci
  • Słownik stanowisk
  • Ekspert radzi
  • Usługi dla menedżerów
  • Kto jest kim?
  • Więcej działów
  • Co teraz robi...
  • Kobiety w zarządach
  • Kobiety w mediach
  • Kobiety w reklamie
  • Liderzy funduszy
  • Liderzy polskiej bankowości
  • Liderzy w ubezpieczeniach

Awans i zmiany

Strona główna » Planowanie kariery » Awans i zmiany » Trudne lądowanie

poprzedni | wróć do listy artykułów | następny
Liczba wyświetleń artykułu: 5842  

Trudne lądowanie

Małgorzata Remisiewicz - Manager Magazin
29-08-2008, ostatnia modyfikacja: 30-11-2008
Manager Magazin
  • a
  • a
  • a
Tagi: bankowość powrót rynek
 
Powrót do kraju. Manhattan lub londyńskie City zamienić na Warszawę? Awans zawodowy czy samobójstwo? Na pewno - wielkie wyzwanie. Czy warto je podjąć?
Szymon Walach. Fot. Darek Iwański Szymon Walach. Fot. Darek Iwański

Rok i wracam - obiecywał sobie Szymon Walach, obecnie szef jednego z zespołów pracujących nad nowym, połączonym bankiem Pekao SA, gdy w roku 1997 wyjeżdżał na studia do USA. Jednak nawet nie zauważył, kiedy w wirze pracy rok wydłużył się do sześciu lat. W tym czasie skończył m.in. dwuletni elitarny program dla analityków finansowych w Salomon Smith Barney, po którym transakcje wysokiego ryzyka nie miały już przed nim tajemnic, a kariera na Manhattanie stała otworem.
Marzeniem Roberta Rajewskiego była Australia. Po liceum kupił najtańszy bilet do tego kraju, z przesiadką w Los Angeles i na Tahiti. Tyle że przeoczył, iż Polinezja Francuska wymaga wiz. I nie wypuścili go z USA. Był rok 1990, więc młody poznaniak uznał, że to dar od losu. Fizycznie pracował krótko, bo szybko znalazł zajęcie w małej spółce doradczej, specjalizującej się w wycenach firm soft- ware'owych. W międzyczasie "wychodził" sobie stypendium na New York University (finanse i marketing). Potem do kolekcji dyplomów dołożył jeszcze dwa fakultety na Uniwersytecie Columbia. Cztery lata pracował w nowojorskim JP Morgan, potem pół roku w Londynie, w dziale fuzji i przejęć Goldman Sachs. Wszystko zapowiadało się świetnie, aż nagle w ich karierze wydarzyło się coś niezrozumiałego: Robert wrócił do Polski w roku 2001, Szymon dwa lata później. Obaj pracowali w The Boston Consulting Group, potem w Pekao. Później Robert Rajewski poszedł własną drogą i został partnerem w ZEB, firmie specjalizującej się w konsultingu dla sektora finansowego.

Każdy wybór to kompromis

Dlaczego wrócili, skoro musieli zdawać sobie sprawę, że nie ma działki tak hermetycznej jak bankowość inwestycyjna, zwłaszcza ta w wydaniu anglosaskim. Że dla kogoś, kto ją porzuci, właściwie nie ma szans powrotu do gry. Prosta (ale też trudna) odpowiedź brzmi: w życiu liczy się nie tylko kariera. Szymonowi Walachowi czasowa emigracja uświadomiła, że wszystkie wybory są zawsze formą kompromisu pomiędzy możliwościami zawodowymi a ogólną satysfakcją z życia.
- Wiedziałem, że podjęcie tam nowej pracy oznacza zostanie na minimum kolejne trzy lata - mówi. - A jak na trzy lata, to prawdopodobnie na całe życie. Fakt, tęsknię za Nowym Jorkiem, jego różnorodnością kulturowo-demograficzną, ale zdecydowanie lepiej czuję się w europejskiej kulturze.
- Zawsze zawodowo i naukowo byłem związany z Polską - tak z kolei odpowiada Robert Rajewski.
W JP Morgan zajmował się obligacjami rynków wschodzących; podczas studiów był stypendystą Instytutu Harrimana, badającego przemiany w krajach postkomunistycznych, dlatego coraz częściej odwiedzał Polskę.
- Im częściej tu przyjeżdżałem, tym bardziej chciałem zostać - wspomina. - Odkrywałem biznesową Polskę: ciekawy rynek pełen możliwości. W USA przez chwilę pracowałem w Silicon Valley, ale prawdziwą Krzemową Doliną była i jest dla mnie Polska.
Czasami jest również tak, że w sensie zawodowym nie ma do czego wracać. Dla Marcina Adamczyka, od półtora roku portfolio managera w dublińskim oddziale Dexia Bank Belgium, "przekleństwem" jest wąska specjalizacja (asset backed securities), w Polsce właściwie nieistniejąca. Chce wrócić, więc pewnie trochę zazdrości kolegom z innych segmentów bankowości, które rozwijają się w Polsce dynamicznie, a cierpią na brak specjalistów.
Dwa i pół do trzech lat. To, zdaniem psychologów, magiczna bariera, po przekroczeniu której decyzja o powrocie do kraju zaczyna być dla menedżera ważną sprawą. Pierwszy rok to mieszanina fascynacji i strachu, obwąchiwanie nowego miejsca, uczenie się. Drugi rok to komfort uczucia swojskości, tego, że znika problem wolnych weekendów, bo człowiek wie, jak i gdzie miło spędzić czas. Staje się członkiem lokalnej społeczności, zjawiska w Polsce nieznanego, choć - jak prorokują eksperci - za chwilę więzi sąsiedzkie będą dla nas ważniejsze i silniejsze niż rodzina.

Im dłużej, tym trudniej

Urywa się kontakt z rodzimą kulturą, nie rozumie żartów, nie zna nazwisk popularnych aktorów. Niby drobiazgi, ale łatwo mogą się stać przeszkodą i powodem do frustracji. Przekonał się o tym Maurycy Kuhn, współzałożyciel i prezes Open Finance (wcześniej Expandera). Z Polski wyjechał w drugiej połowie lat 80., pracował w USA i Wielkiej Brytanii, m.in. w Morgan Stanley w Londynie. Wrócił po trzynastu latach.
- Nie utrzymywałem związków z rodziną, internet był w powijakach, nabrałem więc fałszywie wyidealizowanego obrazu Polski - wspomina.
Konfrontacja wyobrażeń z rzeczywistością okazała się bolesna, zwłaszcza gdy po okresie pracy w BCG trafił do rodzimego start-upa - Expandera.
- Ogromne zderzenie kultur, kompletny bezwład, nie wiadomo, co się dzieje i kto rozdaje karty - wspomina.
Zszokowało go również, że większość polskich firm jest nijaka, pozbawiona kultury, rządzona autorytarnie. Jednak największym rozczarowaniem był kompletny brak otwartości na to, co się dzieje na świecie.
- Nieskromnie uważałem, że ludzie będą się chcieli ode mnie uczyć - mówi. - Tymczasem okazało się, że moje doświadczenie nikomu nie jest potrzebne. Wszyscy wszystko wiedzieli najlepiej.
Czarę goryczy przepełnił... angielski:
- Początkowo miałem kłopoty z mówieniem, bezwiednie wtrącałem angielskie słowa, co złościło moich szefów - żali się Maurycy Kuhn. - Musiałem wrócić do Polski, by dowiedzieć się, że jestem Amerykaninem.
Prawie się poddał. Miał nawet trzy poważne propozycje pracy w USA. Już pakował walizki, gdy do niego i jego wspólnika, Jarosława Augustyniaka, zadzwonił Leszek Czarnecki. Coś między nimi zagrało - i tak ruszył Open Finance, a potem Noble Bank.
- Zostałem, ale pewne rzeczy nigdy nie przestaną mnie drażnić - podkreśla. - Chociażby to, że kawalkada samochodów na sygnale wstrzymuje ruch, bo jakiś wiceminister jedzie na spotkanie. To tylko wierzchołek góry lodowej - tego, jak państwo traktuje tu obywateli.
Jego zdaniem, adaptację po powrocie najbardziej utrudnia to, że ktoś, kto pobył trochę za granicą, jest nauczony czystych reguł gry.
- W Polsce mam poczucie bezsilności i niejasnego zagrożenia - skarży się.
Gdzie więc znajduje odtrutkę? Spędza czas z dziećmi, dużo biega, ale przede wszystkim nakręca się w pracy.
- Chciałem stworzyć atmosferę, której nauczyłem się w Kalifornii - mówi. - Niby jesteśmy firmą stricte sprzedażową, ale przesiąkniętą beztroską i luzem typowymi dla spółek high-tech. Widać, jak Polacy tego potrzebują - wiele osób pracuje ze mną od początku.
Gdy opowiada o swoim zespole, słychać w jego głosie autentyczną pasję.
- Młodzi ludzie, nieskażeni polską korporacyjnością, są entuzjastyczni, chcą się uczyć oraz rozwijać i mam nadzieję, że to oni wydobędą nas z inercji, w której tkwi Polska - głośno marzy.
Pomimo surowej oceny kraju, Maurycy Kuhn nie ma wątpliwości, że nigdzie nie tworzy się biznesów tak łatwo jak właśnie tu. Dlatego radzi: jeżeli wracać, to tylko po to, by założyć własną firmę. Powrót do korporacji byłby, jego zdaniem, krokiem wstecz w rozwoju zawodowym.

Emigranci w białych kołnierzykach już nie uciekają przed biedą, ale wyjeżdżają w pogoni za marzeniami. Czy namawiałbym ich do powrotu? Tkwiący we mnie patriota mówi: "Wracajcie", bo chciałbym, żeby najlepsi mieli szansę spełnienia się tu, w Polsce; realista zaś podszeptuje: "Jedźcie, rozglądajcie się po świecie, nabywajcie doświadczeń, cieszcie się perspektywami zawodowymi, swobodą zachowań, poglądów, stylów życia. Jeżeli wrócicie i zarazicie nas tamtym stylem pracy i życia, tym lepiej dla nas wszystkich". Dobrze, by na ten powrót przygotowali się zarówno byli gastarbeiterzy, jak i ich nowi pracodawcy.
Leszek Melibruda, psycholog biznesu


Manager Magazin
1 2
Drukuj | Wyślij znajomemu

Galeria Zdjęć

  • Grzegorz Łapiński. Fot. Darek Iwański
  • Maurycy Kuhn. Fot. Darek Iwański
  • Przemysław Gacek. Fot. Darek Iwański
Zobacz cała galerię zdjęć

Na ten sam temat:

  • Powrót do dawnej firmy
  • Co zostawić, co zabrać do nowej firmy
  • Uwaga na efekt jo-jo
  • Gdy szefem zostaje kolega
  • Pięć objawów szoku adaptacyjnego po powrocie do Macierzy
  • Dziesięć przykazań współpracy pracodawcy/menedżera z powracającym

Tego samego autora:

  • 10 elementów skutecznej kariery | 11-02-2009
  • Zarobki top menedżerów | 01-10-2008
  • Metodologia rankingu efektywności... | 01-10-2008
  • Drodzy i nieefektywni - Ranking... | 29-09-2008
  • Tani i nieefektywni - Ranking... | 29-09-2008
  • Drodzy i efektywni - Ranking... | 29-09-2008

Komentarze

Wszystkie komentarze (0)
Zaloguj się aby dodać komentarz


r e k l a m a

Oferty pracy

Praca za granicą

Job Alert

Zamów najnowsze oferty na e-mail
Praca 250+

Linki sponsorowane

  • Linie lotnicze
  • Curriculum Vitae
  • Kariera-Zamów konsultację z Agentem Kariery
  • Praca
  • Portfel menedżera
  • Auto prezesa
Portfel menedżera

Finansowe rady dla nie finansistów: w co inwestować, jak wybrać ubezpieczenia z najwyższej półki i oferty private bankingu.

  • Sezon wyników w USA wkracza w kluczową... | 17-01-2012
  • Indeks VIX najniżej od lipca | 23-12-2011
  • W Europie skromne wzrosty na koniec... | 19-12-2011
Zobacz więcej
Auto prezesa

Przeczytaj, czym jeżdżą polscy menedżerowie, o jakich samochodach, marzą, jakie cenią i co sądzą o testowanych modelach.

  • Audi Q7 - lifting i zmodyfikowane... | 19-05-2009
  • Porsche Panamera - 4-drzwiowe... | 31-03-2009
  • Skoda Octavia Combi 1.4 TSI DSG7 -... | 31-03-2009

Zobacz więcej

Kursy walut

walutakupnosprzedaż
USD 3,3663 3,4343
EUR 4,2890 4,3756
CHF 3,5708 3,6430
GBP 5,3180 5,4254
SEK 0,4704 0,4800

Praca na JOBS.PL
Personel i Zarządzanie, Infor Praca na Dziennik.pl Rzeczpospolita
  • O nas |
  • Kontakt |
  • Reklama |
  • Biuro prasowe |
  • Partnerzy |
  • Regulamin |
  • Mapa serwisu |
  • Zgłoś błąd |
  • Polityka prywatności |
  • RSS |
  • English
  • na górę strony ^
  • Copyright ©JOBS.PL SA 2008-2011 Wszelkie prawa zastrzeżone.
  • projekt i wykonanie: agencja interaktywna .apeiro