| waluta | kupno | sprzedaż |
|---|---|---|
| USD | 3,3663 | 3,4343 |
| EUR | 4,2890 | 4,3756 |
| CHF | 3,5708 | 3,6430 |
| GBP | 5,3180 | 5,4254 |
| SEK | 0,4704 | 0,4800 |
Wynagrodzenia
Za wcześnie na gwiazdy
Andrzej Kosiński, Tomasz Tarczyński. Fot. Jan Kasper
Amerykanie mają Warrena Buffetta – człowieka nazywanego często maszynką do pomnażania pieniędzy klientów. Polacy też już wiedzą, że na rynku kapitałowym można, co prawda, inwestować samodzielnie, ale jeśli się nie chce lub nie może, lepiej powierzyć pieniądze specjalistom licencjonowanym przez Komisję Papierów Wartościowych i Giełd. Na razie, mimo że zezwolenie na taką działalność posiada kilkadziesiąt podmiotów, w tym biura maklerskie, zaledwie ok. dziesięciu firm rzeczywiście świadczy tego rodzaju usługi. A jeszcze mniej zarządza prywatnymi portfelami. W tym roku odpowiednie uprawnienia uzyskały również Towarzystwa Funduszy Inwestycyjnych. Jednak wybór na pewno nie będzie przez to łatwiejszy.
Marcin Winnicki, zarządzający portfelami w Pioneer Pekao Investments uważa, że decydujące znaczenie przy wyborze funduszu inwestycyjnego czy asset management, mają wyniki.
– Najważniejsze, żeby nie tylko były dobre, ale również powtarzalne przez kilka kolejnych lat – radzi Winnicki.
Podobną opinię prezentuje większość zarządzających. Ale samo porównywanie stóp zwrotu portfeli inwestycyjnych czy renomy instytucji oferujących usługę asset management nie każdemu potencjalnemu klientowi wystarczy do podjęcia decyzji. Nieprzekonani będą szukali dodatkowych lub zgoła innych zachęt. Choćby referencji dotyczących konkretnej osoby, która inwestuje przekazane jej fundusze. Krótko mówiąc, informacji, komu warto powierzyć oszczędności. Jednak zdobyć dziś w Polsce wiedzę, kto jest naprawdę dobry na tym rynku, a kto zaledwie przeciętny, wciąż nie jest łatwo.
Przedstawianiu zarządzających portfelami w ramach asset zdecydowanie sprzeciwia się np. ING.
– Nasza firma w zasadzie zawsze unikała takiego sposobu prezentacji
– tłumaczy Monika Wróblewska z ING Investment Funds Corporation. – Wynika to przede wszystkim ze strategii grupy ING: promowania pracy zespołowej i zespołowego podejmowania decyzji. Unikamy gwiazdorstwa. Za wynik (dobry lub zły) odpowiedzialny jest zespół inwestycyjny, a nie osoba fizycznie przypisana do konkretnej strategii.
Gdzie indziej też uważają na słowa. Autopromocja przychodzi zarządzającym z trudem, choć z założenia, przy produktach tak elitarnych jak private banking czy właśnie asset, zatrudniani są doradcy z tzw. wyższej półki. Pracują w niewielkich, zwykle 5 – 6-osobowych zespołach, a każdy z nich odpowiada za wybrany segment rynku.
Skromni i z zasadami
– Pani chce, żebym mówił o sobie? – pyta jeden z zarządzających wyraźnie zbity z tropu, choć w końcu decyduje się na rozmowę. – Cóż, nie wiem, czy potrafię.
Polscy zarządzający przez wrodzoną skromność czy też z innych, sobie tylko znanych przyczyn, starają się w publicznych wypowiedziach nie przeceniać wartości ludzi konstruujących portfele inwestycyjne.
– Zdarza się, że w jednym roku ktoś pokaże wynik bardzo dobry, a w następnym fatalny – podkreśla Marcin Winnicki. – A takie wahania źle świadczą o zarządzającym. W jednym roku można mieć po prostu szczęście.
Nawet jeśli tak jest, to nie znaczy jeszcze wcale, że klient nie powinien znać nazwiska osoby, która zarządza jego, niemałymi przecież, pieniędzmi.
– Inwestor powinien wiedzieć, kto inwestuje pieniądze w jego imieniu – zauważa Piotr Przedwojski, który zarządza funduszami akcji w BZ WBK AIB. – Ta informacja z całą pewnością mu nie zaszkodzi. A jednak wydaje mi się, że kontakt z zarządzającym nie zawsze jest wskazany. Jeśli jakiś inwestor do mnie dociera, to od razu zalecam mu zmianę strategii.
Dlaczego? Wcale nie ze względu na nadmierną dociekliwość klienta.
– Widać musi się obawiać o swoje pieniądze, skoro zależy mu, by zarządzający podtrzymywał go na duchu – sądzi Przedwojski.
Z kolei, jak podkreśla Stanisław Markowski, wiceprezes Credit Suisse Asset Management odpowiedzialny za sprzedaż, w tej firmie jest regułą, że klient zna doradcę inwestycyjnego, który zarządza jego portfelem. I jeśli chce, może być z nim w stałym kontakcie.
– Jest to możliwe dzięki przyjętej przez nas zasadzie obsługiwania wyłącznie wąskiej grupy zamożnych klientów indywidualnych i dużych inwestorów instytucjonalnych – tłumaczy Stanisław Markowski. – Doradca pracuje w zespole i lokuje powierzone środki na podstawie umowy precyzyjnie określającej tzw. wytyczne inwestycyjne portfela. A skoro tak, temperament czy osobowość zarządzającego nie powinny być istotne dla inwestora.
Osoba zarządzającego jest jednak ważna nie tylko ze względu na dobre samopoczucie klienta i możliwość łączenia przez niego decyzji inwestycyjnych z konkretnymi osobami.
– Zarządzający jest bardzo ważny, bo przecież to właśnie on osobiście decyduje w co będzie inwestował – tłumaczy Grzegorz Szymański, szef zarządzających w CAIB Investment Management. – Komitet inwestycyjny w naszej firmie nakłada na niego pewne ogólne ograniczenia, najczęściej jednak zachowuje on dużą dozę autonomii. W ramach polityki inwestycyjnej naszych funduszy ani ja, ani nikt inny nie ma prawa np. nakazać zarządzającemu kupowania akcji, których on kupić nie chce. Można mu natomiast nakazać, by pewnych walorów nie kupował ze względu na duże ryzyko inwestycyjne. Jednak zdarza się to niesłychanie rzadko. Można więc powiedzieć, że zarządzający jest niezależny w 99 procentach.
Gwiazdy były dwie i świeciły krótko
Firmy oferujące asset management zapewniają, że dzięki ich usługom klient dostanie portfel inwestycyjny indywidualnie dopasowany do swoich potrzeb, zyska osobistego opiekuna i wreszcie – oszczędzi sporo czasu. Z reguły jednak nie epatują potencjalnych klientów „nazwiskami” .Dlaczego? Według większości zarządzających, gwiazdorów w tym fachu po prostu w Polsce nie ma.
– Jest kilka powodów, dla których nie ma u nas wielkich nazwisk wśród zarządzających – tłumaczy Marek Fido, dyrektor departamentu zarządzania portfelowego w Fortis Securities.
– Działamy na młodym rynku: asset management zaczął się na dobre rozwijać w Polsce jakieś dwa lata temu, a szerzej pojęty rynek kapitałowy – niewiele ponad 10 lat temu.
Jak zachowują się na tak młodym rynku równie młodzi stażem klienci?
– Zdarza się, że zmieniają firmę w ślad za „swoim” zarządzającym – tłumaczy Marek Fido. – Jednak osoby, które dopiero zaczynają korzystać z usług asset, z reguły nie analizują, skąd i dokąd przeszedł zarządzający i jak mu szło w poprzedniej firmie.
Większość ekspertów twierdzi, że nie da się ocenić osiągnięć zarządzającego w perspektywie krótszej niż pięć lat. Czasem jednak, jeżeli wzrost wartości portfela przez niego zarządzanego okazuje się spektakularnie lepszy niż u konkurencji, nazwisko takiego wyczynowca szybko wypływa.
– Było kilka takich osób w przeszłości – opowiada Grzegorz Szymański. – Osób, które osiągnęły znakomite wyniki. Ale ponieważ rynek cały czas się zmienia, a ich strategie nie zostały dostosowane do tego zmieniającego się rynku, dzisiaj te wyniki nie są już tak fascynujące. Nie oznacza to oczywiście, że w przyszłości ich blask nie wróci. Pojawienie się gwiazdy jest zresztą dobre dla rozwoju i edukacji całego rynku. O takich osobach się pisze, ich się słucha i czyta z ciekawością. Oni, poprzez swoje wypowiedzi, przyciągają nowe osoby do rynku kapitałowego.
Jeszcze dwa lata temu taką osobą był Robert Nejman. Zarządzającą, której nazwisko i zasługi na początku XXI w. wymieniano niemal równie często była Beata Kielan z TFI Skarbiec. Co się z nią stało? Oficjalnie nikt nie powie. Nieoficjalnie zaś powtarzana jest opinia, że swoje pięć minut już miała i teraz trudno byłoby jej wrócić do gry. Prawdopodobnie te dwa zupełnie różne przypadki przyczyniły się do ostrożniejszego dziś typowania liderów. Tym bardziej że nie ma ku temu odpowiedniej atmosfery. Na rynku doradców inwestycyjnych panuje bowiem spora rotacja. Rzadko się zdarza, by w tej branży jedna osoba pozostawała przez dłuższy czas na tym samym stanowisku w tej samej firmie. Zarządzający często zmieniają pracę, i to nie na analogiczne stanowisko u konkurencji, ale raczej na inne miejsce w ramach tej samej grupy kapitałowej.
| Usługa polegająca na inwestowaniu pieniędzy osób, które mają dużo wolnych środków i mało czasu. |
Galeria Zdjęć
Na ten sam temat:
r e k l a m a
Linki sponsorowane
Finansowe rady dla nie finansistów: w co inwestować, jak wybrać ubezpieczenia z najwyższej półki i oferty private bankingu.
- Sezon wyników w USA wkracza w kluczową... | 17-01-2012
- Indeks VIX najniżej od lipca | 23-12-2011
- W Europie skromne wzrosty na koniec... | 19-12-2011
Przeczytaj, czym jeżdżą polscy menedżerowie, o jakich samochodach, marzą, jakie cenią i co sądzą o testowanych modelach.
- Audi Q7 - lifting i zmodyfikowane... | 19-05-2009
- Porsche Panamera - 4-drzwiowe... | 31-03-2009
- Skoda Octavia Combi 1.4 TSI DSG7 -... | 31-03-2009
Kursy walut
- O nas |
- Kontakt |
- Reklama |
- Biuro prasowe |
- Partnerzy |
- Regulamin |
- Mapa serwisu |
- Zgłoś błąd |
- Polityka prywatności |
- RSS |

- na górę strony ^
- Copyright ©JOBS.PL SA 2008-2011 Wszelkie prawa zastrzeżone.
- projekt i wykonanie: agencja interaktywna .apeiro






