| waluta | kupno | sprzedaż |
|---|---|---|
| USD | 3,3663 | 3,4343 |
| EUR | 4,2890 | 4,3756 |
| CHF | 3,5708 | 3,6430 |
| GBP | 5,3180 | 5,4254 |
| SEK | 0,4704 | 0,4800 |
Wynagrodzenia
Zarobki top menedżerów
Fot. Shutterstock
Który top menedżer chciałby dzisiaj pracować za niespełna 3 tys. zł brutto miesięcznie?
Znalazł się śmiałek, Renzo Poli, prezes spółki Toora Poland. Jego wynagrodzenie w całym roku 2005 i 2006 wynosiło odpowiednio 33 i 34 tys. zł brutto. Być może prezes liczył na to, że status milionera zapewni mu program motywacyjny, który za realizację celów w latach 2006 – 2008 przewidywał dla kadry menedżerskiej sowite pakiety akcji. Niestety, nie doczekał. Spółkę z Niska od miesięcy nękały problemy, które 15 listopada zakończyły się ogłoszeniem przez sąd upadłości firmy…
Można potraktować tę historię jako jeden z argumentów za tym, by na prezesach jednak zbytnio nie oszczędzać. I rzeczywiście, spółki giełdowe są coraz hojniejsze. O ile w 2005 r. średnia wynagrodzeń szefów badanych przedsiębiorstw wynosiła 1,06 mln zł rocznie (mediana: 794 tys. zł), o tyle w 2006 r. była już o blisko 12 proc. wyższa (mediana: o prawie 4 procent). Prezes zarządu spółki giełdowej o kapitalizacji wyższej niż 500 mln zł w 2006 r. zarobił średnio ponad 1,2 mln złotych. Rozbieżności pośród wziętych przez nas pod lupę wynagrodzeń (w sumie 75 liderów) były jednak spore: od 159 tys. zł Adama Chełchowskiego z Impexmetalu do ponad 4,76 mln zł prof. Janusza Filipiaka z Comarchu.
W naszym zestawieniu nie chodzi jednak o zwykłe zaglądanie do cudzych portfeli, lecz o rozliczenie menedżerów z ich dokonań. Patrząc więc na zmianę wartości rynkowej spółki, w tym czasie Filipiak może był i drogim, ale za to efektywnym fachowcem (kapitalizacja Comarchu wzrosła w badanym okresie o 198 procent). Z kolei Chełchowski – tanim i efektywnym (145,7 procent).
Liderem całego zestawienia okazał się Tadeusz Soroka, prezes Kopeksu. Zarządzana przez niego spółka zyskała w 2006 r. na wartości ok. pięciokrotnie, a prezes zadowolił się wynagrodzeniem 442 tys. złotych. W grupie 22 menedżerów „tanich i efektywnych” znaleźli się również m.in. Jerzy Wiśniewski prezes PBG, Rafał Bauer z Vistuli & Wólczanki, Krzysztof Oleksowicz z Inter Cars, Tomasz Kurzewski z ATM Grupy. Awans zanotował też Emil Wąsacz, prezes Stalexportu, który przed rokiem był w gronie szefów „tanich, ale nieefektywnych”. Stałą bywalczynią tej ostatniej grupy można za to nazwać Wandę Rapaczyńską, byłą szefową Agory – spółki, której zachowanie inwestorzy mocno w 2006 r. odchorowali (jej akcje spadły aż o 46,4 procent). Przed całkowitą krytyką ratuje ją to, że w stosunku do siebie również nie była hojna – zarobiła dość niewiele jak na to stanowisko, 550 tys. złotych.
Drodzy i nieefektywni
Na naszej liście znajduje się 21 prezesów, którzy co prawda sami zainkasowali wysokie wynagrodzenia, jednak nie zadbali należycie o portfele akcjonariuszy. Tak stało się np. w wypadku Igora Chalupca – byłego już prezesa PKN Orlen SA (wynagrodzenie:
4,53 mln zł, drugie pod względem wielkości i przy tym prawie 24-procentowy spadek wartości rynkowej spółki). Co ciekawe, rok temu na naszym wykresie Chalupec zajął miejsce w ćwiartce „drodzy i efektywni”. Zdzisława Chabowskiego, prezesa Goodyeara Dębica, także umieszczamy w tej części zestawienia, i to już trzeci rok z rzędu.
Rok 2006 nie był łaskawy również dla akcjonariuszy banków, choć szefowie tych spółek są tradycyjnie jednymi z najlepiej wynagradzanych. Chalupcowi i Chabowskiemu towarzyszą więc: Jacek Kseń z BZ WBK, Sławomir Sikora z Banku Handlowego, Józef Wancer z BPH, Jan Krzysztof Bielecki z Pekao SA, Brunon Bartkiewicz z ING Banku Śląskiego, Włodzimierz Kiciński z Nordea Bank Polska, i Ronald Richardson z Kredyt Banku oraz Bogusław Kott z Banku Millennium. Skoro mowa o tym ostatnim, warto odnotować relatywne „ubożenie” portfela wieloletniego szefa Banku Millennium. Bogusław Kott, który przez lata przewodził w rankingu płac, w 2006 r. otrzymał wynagrodzenie 1,25 mln zł, stanowiące zaledwie niespełna 6 proc. dużego budżetu na pensje zarządu banku (łącznie: 21,6 mln złotych). Prezes znalazł się na drugim od końca miejscu na liście płac zarządu. Więcej zarobili m.in. Zbigniew Kudaś, Wojciech Haase, Julianna Boniuk-Gorzelańczyk (każdy po blisko 3,3 mln złotych).
Prawie jak na Zachodzie
Z prezesów dużych banków jedynie Sławomirowi Lachowskiemu, dowodzącemu BRE Bankiem, dzięki ponadprzeciętnemu wzrostowi kursu (98,8 proc.) udało się uciec do ćwiartki „drodzy, ale efektywni”.
Aż 32 prezesów w 2006 r. zainkasowało siedmiocyfrowe wynagrodzenia. Rok temu było to 29 osób. Rozrost tej grupy giełdowych milionerów wpisuje się w rynkowy trend dotyczący wzrostu wynagrodzeń kadry menedżerskiej w Polsce. Występuje on nie tylko w spółkach publicznych, gdzie w 2006 r., jak podaje raport Sedlak & Sedlak, nastąpiła pod tym względem 27-procentowa progresja.
– Nie ma branży, której menedżerowie nie mieliby powodów do finansowej radości – przyznaje Krzysztof Nowakowski, partner zarządzający firmy executive search Korn & Ferry International. – Ostatnie dwa lata, a zwłaszcza miniony rok, to eksplozja wzrostu wynagrodzeń. Ale też oczekiwań względem nich wyrażanych.
Osoby na wysokich stanowiskach zarabiają sporo, lecz chcą… jeszcze więcej. I wcale nie musi tu chodzić o to, że – jak powiedzieliby HR-owcy – wysokość wynagrodzenia motywuje ich do działań. Powody są tak naprawdę dużo bardziej prozaiczne.
– Po pierwsze, apetyt rośnie w miarę jedzenia – z czasem nabieramy ochoty na coraz większe domy, lepsze auta, coraz droższe i bardziej ekskluzywne sporty, lepsze szkoły dla dzieci czy wakacje – uważa François Nail, dyrektor zarządzający RSQ Management, jeden z najbardziej doświadczonych head--hunterów w Polsce, m.in. założyciel firmy NAJ International, a dziś executive coach. – Po drugie, wynagrodzenie to kryterium oceny – dla siebie i dla innych. Ludzie, choć rzadko o tym otwarcie mówią, chcą się pokazywać jako osoby dobrze zarabiające. Podkreślają w ten sposób, że rzeczywiście sporo osiągnęły i zasługują na najwyższe wyróżnienie.
Swoisty rodzaj rankingu, w którym wysoka pozycja jest źródłem dobrego samopoczucia menedżera i ciągła chęć walki o wyższe uposażenie mają jednak dwa mankamenty.
– Im wyższa pensja, tym mniej możliwości ruchu zawodowego – na pewnym etapie wspinania się po drabince płac bardziej intratne okazują się już tylko oferty spoza granic Polski – przekonuje François Nail. – Drugi problem to pochodna kultury organizacyjnej większości firm w Polsce, która sprowadza nagradzanie/motywowanie do kwestii nagród/kar finansowych/rzeczowych. Często słowa mobilizują tak samo, jak dobry samochód służbowy. Niemniej istnieje grono menedżerów, którzy zazdrośnie spoglądają na wysokie zarobki kolegów z Zachodu.
Według Hewitt Associates, podczas gdy w Polsce dyrektor zarządzający dostaje średnio około 53 tys. zł, to w Niemczech ponad 71 tys. zł, a w Wielkiej Brytanii – 131 tys. zł miesięcznie. Tyle tylko że kwot tych nie można porównywać bez odniesień do rzeczywistości, czyli na przykład kosztów życia w poszczególnych regionach Europy.
– Anglia jest droższym krajem niż Polska, a Londyn droższym miastem niż Warszawa, choć nadal wielu osobom, zwłaszcza kierownictwu średniego szczebla, nie mówiąc o słabo wykwalifikowanych, opłaca się wyjeżdżać tam do pracy – tłumaczy Janusz Diemko, prezes First Data Polska, urodzony w Wielkiej Brytanii, w Polsce mieszkający od dziesięciu lat.
– Jednak jeśli chodzi o menedżerów najwyższych szczebli i osoby wysoko wyspecjalizowane (zwłaszcza z branży finansowej, bankowej czy IT), już osiągają one podobny poziom wynagrodzeń jak ich koledzy w Londynie – dodaje.
Potwierdza to Marta Kowalska-Marrodan, partner zarządzający Egon Zehnder International. – Na Zachodzie płace rosną wolniej niż w Polsce. Czasami wzrosty są większe na specjalistycznych stanowiskach. Ale w firmie o obrotach ok. 500 mln euro rocznie, prezes w Polsce już dzisiaj zarabia więcej niż jego odpowiednik w Niemczech – mówi Kowalska-Marrodan.
I mimo że do Wendelina Wiedekinga, prezesa Porsche, który w 2007 r.zainkasował blisko 70 mln euro, jeszcze „trochę” nam brakuje, to w Polsce są specjaliści, którzy poziom miliona euro rocznie dawno już pokonali – o czym przekonuje lektura naszego zestawienia. Menedżerów mogących się pochwalić dobrą europejską pensją kilkuset tysięcy euro rocznie będzie przybywać.
– Dziś umocnienie złotówki wobec euro i dolara czyni z Polski jeden z krajów z najlepiej opłacanymi menedżerami w Europie Środkowo-Wschodniej – zauważa Mariusz Staniszewski, prezes Noble Funds TFI. – Także duży wzrost gospodarczy, związany z rosnącym popytem, pozwala więcej płacić naszym fachowcom.
Na ten sam temat:
- Wynagradzanie kadry zarządzającej - trendy
- Metodologia rankingu efektywności zarobków prezesów
- Drodzy i nieefektywni - Ranking efektywności zarobków prezesów
- Tani i nieefektywni - Ranking efektywności zarobków prezesów
- Drodzy i efektywni - Ranking efektywności zarobków prezesów
- Tani i efektywni - Ranking efektywności zarobków prezesów
Tego samego autora:
- 10 elementów skutecznej kariery | 11-02-2009
- Prezes w spódnicy | 03-02-2009
- Rola i cechy osób w zespole | 11-12-2008
- Zespół à la szef | 09-12-2008
- Grzegorz Bielowicki, prezes Apreo... | 07-10-2008
- Grzegorz Kłos | 07-10-2008
r e k l a m a
Linki sponsorowane
Finansowe rady dla nie finansistów: w co inwestować, jak wybrać ubezpieczenia z najwyższej półki i oferty private bankingu.
- Sezon wyników w USA wkracza w kluczową... | 17-01-2012
- Indeks VIX najniżej od lipca | 23-12-2011
- W Europie skromne wzrosty na koniec... | 19-12-2011
Przeczytaj, czym jeżdżą polscy menedżerowie, o jakich samochodach, marzą, jakie cenią i co sądzą o testowanych modelach.
- Audi Q7 - lifting i zmodyfikowane... | 19-05-2009
- Porsche Panamera - 4-drzwiowe... | 31-03-2009
- Skoda Octavia Combi 1.4 TSI DSG7 -... | 31-03-2009
Kursy walut
- O nas |
- Kontakt |
- Reklama |
- Biuro prasowe |
- Partnerzy |
- Regulamin |
- Mapa serwisu |
- Zgłoś błąd |
- Polityka prywatności |
- RSS |

- na górę strony ^
- Copyright ©JOBS.PL SA 2008-2011 Wszelkie prawa zastrzeżone.
- projekt i wykonanie: agencja interaktywna .apeiro



