| waluta | kupno | sprzedaż |
|---|
Budowanie relacji
Sztuka przemawiania
Całodniowe „Forum IT” w Warszawie, organizowane co roku w kwietniu. Na sali słuchacze: albo w najlepszym razie umiarkowanie zaciekawieni tym, co słyszą od kolejnych prelegentów, albo wręcz drzemiący na prezentacjach poświęconych szczegółom technicznym kolejnych wprowadzanych właśnie aplikacji. Naraz audytorium się ożywia. To reakcja na kolejnego mówcę – w żółtym kasku na głowie wygląda niczym członek zespołu Village People lub facet z supermarketu budowlanego. Staje przed pogrążoną jeszcze przed chwilą w marazmie publicznością i oznajmia: „Proszę państwa, ten kask będzie dziś do wygrania w zamian za poprawną odpowiedź na pytanie, które pojawi się pod koniec mojego wystąpienia”.
– To było niesamowite! – emocjonuje się Szymon Borowiecki, senior manager firmy konsultingowej Big Five X, który uczestniczył w informatycznej konferencji i jak większość zgromadzonych walczył z wszechogarniającym znużeniem. – Nagle wszyscy skupili się na słuchaniu. Każdy chciał wyjść z kaskiem, który w sklepie budowlanym można kupić za 15 złotych!
Syndrom eksperta
Nuda panująca podczas „Forum IT” towarzyszy niemal każdej imprezie tego rodzaju: konferencji, seminarium, prezentacji. Wszystkie obfitują w rozdmuchane wystąpienia w tym samym stylu i rytmie: wstęp, dużo przydługie rozwinięcie, zakończenie.
Robert Krool, coach top menedżerów i wiceprezes Stowarzyszenia Profesjonalnych Mówców w Polsce, mocno krytykuje powszechny u nas – jak to obrazowo określa – „syndrom eksperta”, wpatrzonego w komputer lub obraz projektora, godzinami pokazującego tabelki opisane drobnym drukiem i opowiadającego o niuansach, które być może są fascynujące dla wąskiego akademickiego grona, ale u większego audytorium wywołują zniecierpliwienie, a nawet ziewanie. W dodatku odnoszą skutek przeciwny do zamierzonego – z 45-minutowego wystąpienia słuchacz zapamiętuje zaledwie 20 proc. informacji, zaś z trwającego kwadrans – aż dwukrotnie więcej.
– Zwłaszcza niedoświadczeni, na ogół młodzi mówcy starają się przekazać podczas jednego wystąpienia całą swoją wiedzę, pokazują skomplikowane i ponad miarę przeładowane informacjami slajdy – potwierdza Wojciech Sobieraj, były wiceprezes Banku BPH, obecnie budujący w Polsce od podstaw nowy bank, którego inwestorem jest włoska grupa Carlo Tassara.
Skracać i upraszczać
O tym, że można inaczej, przekonuje Marek Zuber, szef firmy doradztwa inwestycyjnego Dexus Partners, były doradca ekonomiczny w rządzie Kazimierza Marcinkiewicza. To przykład (rzadki!) samorodnego talentu krasomówczego, osoby czującej się w świetle jupiterów jak ryba w wodzie. Ze szkoleń z retoryki nigdy nie korzystał, ale słuchając jego płynnych wypowiedzi udzielanych na żywo w mediach, nie sposób oprzeć się wrażeniu, że jest w stanie mówić interesująco na każdy temat. On sam przekonuje, że tę umiejętność... wyssał z mlekiem matki.
– Moi rodzice, odkąd pamiętam, potrafili ciekawie opowiadać i jasno objaśniać otaczający mnie świat – mówi z uznaniem Marek Zuber. – Ja również staram się przedstawiać wszystko jak najprościej, bez używania skomplikowanych słów. Lecz żeby mówić o czymś w taki sposób, najpierw muszę sam to zrozumieć. Dlatego ciągle się dokształcam, bo nie chcę udawać, że wiem coś, czego tak naprawdę nie wiem.
– Już Norwid mówił, że postęp polega na redukcji – potwierdza Robert Krool, który uczy złotoustych menedżerów, jak wznieść toast czy wygłosić mowę na bankiecie. I przy okazji nie zanudzić. Dlatego swoim podopiecznym na ćwiczeniach proponuje skracanie 40-minutowego spiczu do dwóch zdań.
|
Wyróżnij się albo zgiń! Ta maksyma to mantra dla mówców |
|
Prostotę wypowiedzi wychwala też Wojciech Sobieraj, który uważa, że największą trudność sprawia mówcom właśnie umiejętność skracania oraz upraszczania. Wie jednak z doświadczenia, że i jedno, i drugie przychodzi z czasem. Sam uczył się przemawiać dziesięć lat, kiedy pracował jeszcze w Boston Consulting Group.
– W doradztwie dobra komunikacja jest podstawą, dlatego mieliśmy wiele szkoleń z tego zakresu – wspomina.
Mimo to nie uważa się za mówcę doskonałego, trema zżera go za każdym razem, kiedy przemawia.
– Nie znam osób, które by jej nie miały; to integralna część wystąpień publicznych i trzeba się do niej przyzwyczaić – przekonuje Sobieraj.
Dzisiaj nie korzysta już z pomocy trenerów. Sam także pisze przemówienia. Najwięcej czasu – nawet miesiąc – zabierają mu przygotowania do wystąpień przed kadrą menedżerską.
– Gdy reprezentuję moją instytucję na ważnej, międzynarodowej konferencji, nie mogę sobie pozwolić na wpadkę, ponieważ jestem wtedy w „koszulce firmowej” – przyznaje były wiceprezes Banku BPH i dorzuca jeszcze inną radę: – Trzeba pamiętać o człowieku, który siedzi na przykład w szóstym rzędzie po prawej stronie, czyli starać się zainteresować każdego, a nie przemawiać do bliżej niezidentyfikowanej masy.
Mówić do rzeczy i do ludzi
– Nie wystarczy mówić do rzeczy, trzeba mówić do ludzi – ujmuje rzecz krótko, ale treściwie Robert Krool.
Ekspert przywołuje filmowe hity: „Mission: Impossible” czy „Tożsamość Bourne’a”. Ich bohaterowie nie przetrwaliby, gdyby nie mieli oczu dookoła głowy. Wchodząc do kawiarni, odruchowo zauważali, ile osób w niej siedzi, która z nich może być niebezpieczna, gdzie są wyjścia awaryjne.
– Dobrzy mówcy też powinni mieć ten nawyk: wiedzieć, ilu słuchaczy pojawiło się na spotkaniu i co to za ludzie, obserwować ich zachowania – radzi Robert Krool. – Wtedy na pewno będą w stanie do nich trafić.
Z upływem lat, poza zdobywaniem biegłości w sztuce przemawiania, zyskuje się też swobodę. Marek Zuber przyznaje, że z czasem stał się bardziej wyluzowany, co przejawia się w częstszym pozwalaniu sobie na żartobliwe wtręty. Choć ma świadomość, że i w tym, jak we wszystkim, niezbędny jest umiar, ponieważ – jak przestrzega – niedaleka stąd droga do błazenady.
– Dygresje – tak; anegdoty – zalecam powściągliwość; dowcipy – w żadnym wypadku, chyba że tuż przed przerwą w wystąpieniach – nie ma wątpliwości Robert Krool. – Nawet dygresja powinna być czyniona z wyczuciem, zwłaszcza podczas prezentacji czy narad biznesowych. Musi mieć swoje uzasadnienie, a nie pojawiać się ni stąd, ni zowąd, tak jakby mówca sobie coś nagle przypomniał. I nie należy jej używać częściej niż raz na siedem minut.
Na ten sam temat:
Tego samego autora:
- 10 elementów skutecznej kariery | 11-02-2009
- Prezes w spódnicy | 03-02-2009
- Rola i cechy osób w zespole | 11-12-2008
- Zespół à la szef | 09-12-2008
- Grzegorz Bielowicki, prezes Apreo... | 07-10-2008
- Grzegorz Kłos | 07-10-2008
r e k l a m a
Linki sponsorowane
Finansowe rady dla nie finansistów: w co inwestować, jak wybrać ubezpieczenia z najwyższej półki i oferty private bankingu.
- Sezon wyników w USA wkracza w kluczową... | 17-01-2012
- Indeks VIX najniżej od lipca | 23-12-2011
- W Europie skromne wzrosty na koniec... | 19-12-2011
Przeczytaj, czym jeżdżą polscy menedżerowie, o jakich samochodach, marzą, jakie cenią i co sądzą o testowanych modelach.
- Audi Q7 - lifting i zmodyfikowane... | 19-05-2009
- Porsche Panamera - 4-drzwiowe... | 31-03-2009
- Skoda Octavia Combi 1.4 TSI DSG7 -... | 31-03-2009
Kursy walut
- O nas |
- Kontakt |
- Reklama |
- Biuro prasowe |
- Partnerzy |
- Regulamin |
- Mapa serwisu |
- Zgłoś błąd |
- Polityka prywatności |
- RSS |

- na górę strony ^
- Copyright ©JOBS.PL SA 2008-2011 Wszelkie prawa zastrzeżone.
- projekt i wykonanie: agencja interaktywna .apeiro



