| waluta | kupno | sprzedaż |
|---|
Zarządzanie zespołem
Tematy tabu
Fot. Shutterstock
Przez pierwsze tygodnie i miesiące w nowym środowisku pracy jesteśmy niczym dziecko we mgle. Nowi koledzy też lękają się przy nas mówić otwarcie (skąd mają wiedzieć, czy nie jesteśmy kolegami szefa z czasu zabaw w piaskownicy?). Jednak kiedy już poznamy zasady panujące w firmie, a koledzy przekonają się, że nie jesteśmy czyimś okiem i uchem, okaże się, że możemy pogadać prawie na każdy temat. Trzeba tylko wiedzieć, z kim i gdzie.
Polska otwartość
– W polskich firmach rozmawia się właściwie o wszystkim. Nie ma u nas zwyczaju tak, jak w Stanach Zjednoczonych, procesowania się o urazę uczuć, więc możemy pozwolić sobie na dużo więcej niż poranne „How are you” – obala mit amerykańskiej otwartości Marta Najbert, menedżer ds. PR w globalnym koncernie. Przyznaje jednak, że miała szczęście trafiać w Polsce do przedsiębiorstw, w których panuje atmosfera dużej otwartości. Z pewnością jest ona bardziej typowa dla firm zatrudniających niewiele osób.
– U nas, razem z recepcjonistkami pracuje 12 osób, znamy się jak łyse konie i możemy rozmawiać o wszystkim – potwierdza tę opinię Anna Nowakowska-Floriańczyk, Senior Associate w Korn/Ferry Int.
Polska hipokryzja
Są jednak tematy, o których otwarcie się nie mówi, by kogoś nie urazić. - Albo raczej komuś się nie narazić, chociaż plotkuje się na potęgę – mówi z kolei Joanna Baranowska, coach i trener, wcześniej pracownik międzynarodowych korporacji. – Nie rozmawia się na przykład o orientacji seksualnej przy osobie podejrzewanej (często niesłusznie) o przynależność do jakiejś mniejszości, ale plotki na temat tej osoby są chętnie za jej plecami rozpowszechniane.
Zdaniem Joanny Baranowskiej, typowa polska hipokryzja korporacyjna polega na tym, że „wszyscy wiedzą”, ale nikt się nie zdradza. Nie zapytamy więc nowego pracownika spotkanego w kuchni, w jaki sposób dostał się do naszej firmy, ale postaramy się „wywiedzieć własnymi kanałami”, czy przypadkiem któryś z menedżerów go nie protegował i, czy wobec tego, nie jest to „jego człowiek”.
Wśród wspomnianych wyżej „tajemnic poliszynela” są informacje, kto z kim w firmie sypia – szczególnie, gdy rzecz dotyczy przełożonych i ich podwładnych oraz związanych z tym awansów, podwyżek itp. Zresztą Polacy mniej kryją się ze swoimi romansami w pracy, niż z wysokością otrzymanej premii. Szczególnie, że te pierwsze trudno ukryć, gdy dwie osoby znikają z ogniska podczas wyjazdu integracyjnego i idą razem do pokoju w hotelu.
Zazdrościmy
W przypadku zarobków na straży tajemnicy stoi prawo. Ale są osoby uważające, że pytanie innych o zarobki jest po prostu niezdrowe, a taka wiedza to tylko niepotrzebny stres. Wszystko kosztuje tyle, ile ktoś chce za to zapłacić. Podobnie jest z pracą. Każdy wie, ile jego praca jest warta i jeśli się z tym źle czuje, ile zarabia, powinien coś zmienić – albo pracę, albo swoje nastawienie.
– Uważam, że dla samych pracowników korzystne jest, aby nie wiedzieli, za ile pracują inni –mówi Iwona Gniedziejko-Płóciennik, menedżer ds. PR i sponsoringu w Royal Unibrew Polska. – Ludzie mają skłonność do porównań i wynikającego stąd poczucia krzywdy. O wysokości dochodów nie powinno się mówić nawet ze znajomymi i rodziną. Sama to praktykuję.
Potwierdzeniem tej opinii było doświadczenie Jana, przedstawiciela handlowego w firmie spożywczej.
– Jako młody pracownik dowiedziałem się z nieoficjalnych źródeł, ile zarabia mój nowy kolega – wspomina Jan. – Poszedłem więc do działu HR i zapytałem, dlaczego wynagrodzenie osoby, która jeszcze wszystkiego musi się ode mnie uczyć, jest dwa razy wyższe od mojego. Panią w kadrach jakby piorun strzelił - zbladła, zaczęła się jąkać, przerażona zapytała, skąd o tym wiem. Później miałem nieprzyjemną rozmowę z moim szefem i nauczyłem się, że można wiedzieć, można nawet z tej wiedzy się rozchorować, ale nie można rozmawiać otwarcie o niesprawiedliwym wynagradzaniu.
Wstydzimy się
Dobrze jest, gdy umiemy się wstydzić. Wstyd jest bardzo ważnym uczuciem – informuje nas, co stanowi naszą wartość osobistą, intymną. O takich sprawach nie będziemy byle komu opowiadali w obawie przed krytyką lub wysmianiem, a zwierzymy się raczej tylko przyjacielowi.
Zdaniem Joanny Baranowskiej ciekawe jest, że wielu ludzi wstydzi się mówić o wierze i praktykach religijnych, szczególnie, gdy należą do mniejszości. Wynika to jej zdaniem z częstego stygmatyzowania tych, którzy nie są wyznawcami najbardziej powszechnej w Polsce religii katolickiej. Zauważa przy tym podejście przeciwne: w niektórych firmach być buddystą czy wyznawcą jakiegoś egzotycznego kultu jest jak najbardziej „trendy” i ludzie chętnie się z tym afiszują na zasadzie: „patrzcie, jaki jestem oryginalny”. Jeśli jednak jest to temat omijany, to nie przez delikatność, by kogoś nie urazić, ale przez wstydliwość, lęk, by samu nie być wyśmianym.
Boimy się
W czasach socjalizmu do dobrego tonu należało narzekanie i utyskiwanie. W nowoczesnych korporacjach wszyscy starają się być młodzi, zdrowi, wysportowani, piękni i zadowoleni. Słabym grozi zwolnienie. Pojawiło się zatem nowe tabu: zdrowie.
– Oczywiście, jeśli rano boli cię głowa z powodu kaca, to warto się pochwalić, że tak świetnie bawiłeś się poprzedniego dnia – tłumaczy jeden ze znajomych handlowców. – Kiedy jednak masz poważne problemy, nie ujawniaj ich do końca. Jeden z naszych dyrektorów przez dwa lata ukrywał, że ma raka i dopiero, gdy poszedł na operację, sprawa wyszła na jaw i zaczęły się spekulacje, kto go zastąpi, gdy umrze. Kandydaci musieli obejść się jednak smakiem, bo operacja udała się i człowiek po rehabilitacji wrócił na swoje stanowisko.
Podobnie ludzie podchodzą do innych nieszczęść. Czytając e-mail, że „pan X od jutra opuszcza naszą firmę” i że „życzymy mu sukcesów w nowej”, ludzie natychmiast starają się dowiedzieć – nie wprost, ale właśnie z plotek – w jakich okolicznościach i z jakich powodów dana osoba przestaje być pracownikiem. Szczególnie, gdy tydzień temu dostała nagrodę za wybitne rezultaty, a wczoraj została nagle wezwana do działu HR, musiała oddać kluczyki do samochodu, laptopa (nie mogąc nawet skopiować prywatnych dokumentów), po czym ochroniarz odprowadził ją do drzwi.
Super tabu
Jeżeli rzeczywiście są jakieś tematy, o których zdecydowanie nie powinno się rozmawiać w pracy, to należą do nich poglądy polityczne kolegów. I nie chodzi tu nawet o możliwość urażenia ich uczuć. Po prostu ktoś, kto głosował w wyborach na inną partię, w polskich realiach to często wróg. Lepiej więc nie wiedzieć i nie ujawniać się, niż pracować w atmosferze politycznej nienawiści.
Na ten sam temat:
Tego samego autora:
- Życzenia od szefa | 12-11-2008
- Kat nad królem | 04-11-2008
- Sabbaticals wspierają karierę | 23-10-2008
- Ucieczka z błogosławieństwem pracodawcy | 17-10-2008
- Kariera z domu sterowana | 16-10-2008
- Miękkie sterowanie | 26-09-2008
r e k l a m a
Linki sponsorowane
Finansowe rady dla nie finansistów: w co inwestować, jak wybrać ubezpieczenia z najwyższej półki i oferty private bankingu.
- Sezon wyników w USA wkracza w kluczową... | 17-01-2012
- Indeks VIX najniżej od lipca | 23-12-2011
- W Europie skromne wzrosty na koniec... | 19-12-2011
Przeczytaj, czym jeżdżą polscy menedżerowie, o jakich samochodach, marzą, jakie cenią i co sądzą o testowanych modelach.
- Audi Q7 - lifting i zmodyfikowane... | 19-05-2009
- Porsche Panamera - 4-drzwiowe... | 31-03-2009
- Skoda Octavia Combi 1.4 TSI DSG7 -... | 31-03-2009
Kursy walut
- O nas |
- Kontakt |
- Reklama |
- Biuro prasowe |
- Partnerzy |
- Regulamin |
- Mapa serwisu |
- Zgłoś błąd |
- Polityka prywatności |
- RSS |

- na górę strony ^
- Copyright ©JOBS.PL SA 2008-2011 Wszelkie prawa zastrzeżone.
- projekt i wykonanie: agencja interaktywna .apeiro



